Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

środa, 5 lipca 2017

Lars Kepler "Piaskun"



 Swoją przygodę z twórczością Larsa Keplera rozpoczęłam od Stalkera, który spodobał mi się tak bardzo, że za życiowy cel postawiłam sobie zapoznanie się ze wszystkimi kryminałami, które wyszły spod pióra dwójki szwedzkich pisarzy. Alexander i Alexandra Ahndorilowie, kryjący się za literackim pseudonimem Lars Kepler, po raz kolejny udowodnili, że ich powieści to kawał dobrej skandynawskiej literatury kryminalnej.

Po lekturze Stalkera, ostatniej powieści, która w 2016 roku ukazała się w Polsce, byłam zachwycona, oszołomiona, a nawet przerażona, o czym możecie przeczytać [ tutaj ].
Chociaż sięgając po Piaskuna wiedziałam już, czego mogę się spodziewać po twórczości państwa Ahndorilów, ta powieść po każdym rozdziale zostawiała mnie z mieszaniną szoku i niedowierzania na twarzy.

Od samego początku jest mrocznie i przerażająco. Jedynym pogodnym akcentem zdaje się być spokój ducha oraz uśmiech, który do pewnego momentu nie schodzi z twarzy komisarza kryminalnego Joony Linny. Muszę przyznać, że od dawna do żadnej postaci literackiej nie zapałałam taką sympatią i podziwem jak do tego wysokiego Fina o zmierzwionych blond włosach i przenikliwych szarych oczach. 

Jednak Piaskun to nie tylko opowieść o Joonie Linnie. Chociaż to on kreowany jest na głównego bohatera, tak naprawdę postacią nadrzędną staje się sama idea popełnianej zbrodni, w którą uwikłanych jest coraz więcej osób. Pisałam o tym przy okazji Stalkera i napiszę też tutaj. Podoba mi się sposób, w jaki autorzy kreują swoje postacie, to, że na całą historię nie patrzymy jedynie oczami Joony Linny, ale poznajemy także myśli pozostałych bohaterów. Widzimy ich perspektywę, motywacje, a także powoli poznajemy przeszłość, która niejednokrotnie sprawiła, że zjeżyły mi się włosy na głowie.

Jak w każdej powieści kryminalnej, skoro jest policjant, musi być i złoczyńca, którego należy złapać. Jednak w przypadku Piaskuna ten porządek ulega odwróceniu. Jurek Walter od kilkunastu lat przebywa w więzieniu, kiedy policja odnajduje żywe ofiary jego brutalnych przestępstw. Ofiary, które już od kilku lat widnieją w rejestrze zmarłych. Dlaczego zostają znalezione dopiero teraz? Sama zadawałam sobie to pytanie przez większą część lektury.

Oczywiście określenie „złoczyńca” użyte przeze mnie w stosunku do Jurka to bardzo delikatny eufemizm. Ten bohater jest uosobieniem zła i deprawacji w najczystszej postaci. To wyrafinowany psychopata, który potrafi podporządkować sobie nawet kierownictwo szpitala psychiatrycznego, a jedynym bodźcem, który od lat napędza go do działania jest chęć zemsty.

Jaki więc jest Piaskun Larsa Keplera? Przerażający i trzymający w napięciu, to oczywiste. Niesamowicie wartka narracja, naturalistyczne opisy i dynamiczne zwroty akcji   sprawiają, że bardzo trudno nie ulec wrażeniu, że samemu staje się uczestnikiem wydarzeń. Piaskun to równocześnie wciągający kryminał z rozmyślnie umieszczonymi wskazówkami, które zachęcają nas do rozwiązania zagadki, trzymający w napięciu thriller jak i w mistrzowski sposób skonstruowana powieść psychologiczna. To książka, która w brutalny sposób odziera czytelnika ze złudzeń i burzy jego porządek wartości. 

Lars Kepler przez pryzmat Piaskuna pokazuje, że nawet w zaplanowanym świecie, gdzie przecież wszystko zawsze się dobrze kończy, bohaterowie także ponoszą klęskę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz