Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

środa, 20 grudnia 2017

Rozczarowanie na dużym ekranie: "Pierwszy śnieg"

 
Miało być jak w dobrym thrillerze. Seryjny morderca i tropiący go policjant – as nad asy, ale z bagażem (różnych) doświadczeń. Zimny, przygnębiający krajobraz Skandynawii, którego widok sprawia, że człowiekowi samemu chce się sięgnąć po butelkę. Do tego świetna muzyka, misternie utkana intryga, inteligentne dialogi, wisielczy humor głównego bohatera, zapierające dech w piersiach cliffhangery i finał, który pozostawi nas z uczuciem niedowierzania na twarzy. Brzmi ciekawie? Super. Jednak zapewniam Was, że tego w tej produkcji nie znajdziecie.

niedziela, 17 grudnia 2017

American way: Indyk, Czarny Piątek i jak nie dać się... oskalpować

 


Po dość długiej przerwie czas na kolejną porcję wieści z Ameryki. Bez zbędnego przedłużania i niepotrzebnego patosu zapraszam Was do lektury. Kubki z kawą w dłoń and let's go!

czwartek, 26 października 2017

American way: Pierwsze wrażenia, pierwsze zdziwienia



Pierwszy miesiąc w USA już za mną. Chociaż dalej brzmi to irracjonalnie, powoli zaczynam się przyzwyczajać, że koło godziny 13 nie jem obiadu tylko lunch, ze znajomymi nie spotykam się na mieście, tylko w downtown, a podróż do Nowego Jorku zajmuje mi czasami mniej niż codzienna jazda PKS-em na uczelnię.


Dzisiaj przyszła pora, aby podzielić się z Wami moimi „pierwszymi wrażeniami”. Rzeczami, które w ten czy inny sposób zwróciły moją uwagę, sprawiły, że oczy mało nie wyszły mi z orbit lub skłoniły mnie do zastanowienia się nad tym co ja robię tu, uuu… (oczywiście żartuję).


wtorek, 29 sierpnia 2017

Rozczarowanie na dużym ekranie: "Hipnotyzer"



Hipnotyzer to ciekawy początek serii książek Larsa Keplera, których spoiwem jest postać komisarza Joony Linny. Osobiście uważam powieść za dość łagodną, jednak to w żaden sposób nie ujmuje jej zaletom. Fakt, może nie jest AŻ TAK przerażająca jak Piaskun czy Stalker, bo mimo wszystko po jej lekturze nie bałam się wyglądać nocą przez okno. Mimo to nie brakuje w niej momentów, po których przeczytaniu dochodzi się do wniosku, że największe zagrożenie dla człowieka stanowi… człowiek. Książka jest wciągająca, a jej fabuła przemyślana. Autorzy zręcznie wodzą czytelnika za nos rozrzucając wskazówki i mylne tropy po całym tekście. I wreszcie same postaci. Są naprawdę ciekawie skonstruowane i potrafią wzbudzić w czytelniku skrajne uczucia.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Jo Nesbø "Pierwszy śnieg"



Kiedy spadnie pierwszy śnieg…

Na lekturę Pierwszego śniegu złożyło się kilka czynników. Po przeczytaniu ostatniej z powieści Larsa Keplera musiałam w trybie natychmiastowym zalepić wyrwę w sercu, jaką pozostawił po sobie komisarz kryminalny Joona Linna. Dlatego niemal od razu pomyślałam o Jo Nesbø i jego etatowym degeneracie, z którym po raz pierwszy spotkałam się przy okazji Pentagramu. Za drugim razem wybór padł na Pancerne serce, gdzie między słowami autor przemycał retrospekcje poprzedniej sprawy Harry’ego. I co to dużo mówić, zrobił to na tyle przekonująco, że za kolejny życiowy cel postawiłam sobie zdobycie egzemplarza Pierwszego śniegu. Na pewno spory wpływ na moją decyzję miał także film, który powstał na podstawie książki i za parę miesięcy pojawi się w kinach. A że ja czasami wyznaję zasadę najpierw książka, potem film…

środa, 19 lipca 2017

Oglądane: "Król Artur: Legenda miecza"




Na najnowszego Króla Artura szłam trochę jak na ścięcie. Właściwie to nawet podwójne, bo na seans namówiłam koleżankę. Dlaczego mówię o ścięciu? Bo film, pomimo atrakcyjnego zwiastuna i ciekawej obsady miał szansę okazać się totalną klapą. W końcu który to już raz… dałam się nabrać magii trailera.

środa, 5 lipca 2017

Lars Kepler "Piaskun"



 Swoją przygodę z twórczością Larsa Keplera rozpoczęłam od Stalkera, który spodobał mi się tak bardzo, że za życiowy cel postawiłam sobie zapoznanie się ze wszystkimi kryminałami, które wyszły spod pióra dwójki szwedzkich pisarzy. Alexander i Alexandra Ahndorilowie, kryjący się za literackim pseudonimem Lars Kepler, po raz kolejny udowodnili, że ich powieści to kawał dobrej skandynawskiej literatury kryminalnej.